Travel special #1 - Londyn
Drodzy Czytelnicy,
dziś przedstawię Wam pierwszy na tym blogu rozszerzony wpis - z serii podróżniczej! :)
Przeniesiemy się do Londynu - miasta, które zajmuje honorowe miejsce w moim sercu, bo na przestrzeni kilku lat przed pandemią odwiedzałam je regularnie i samodzielnie eksplorowałam całymi dniami.
Jako raczej nieśmiała, introwertyczna i indywidualistyczna nastolatka musiałam przezwyciężać przeszkody, które wtedy wydawały się nie do przejścia - na przykład zamówienie kawy w Pret, albo poproszenie o pomoc w Sainsbury's, gdy zacięła się kasa samoobsługowa ;)A jeśli mowa o Pret-a-Manger, jest to brytyjska sieć kawiarni (niedostępna w Polsce), do której dawno temu trafiłam przypadkiem po raz pierwszy. Od tamtej pory podczas każdej wizyty w Londynie odwiedzałam Leicester Square i zamawiałam frappuccino z syropem karmelowym :)
Ostatni raz przed pandemią byłam w Londynie w 2019 roku. Później z oczywistych przyczyn wyjazd był niemożliwy. Okazja nadarzyła się niedawno i wybrałam się na krótki, trzydniowy wypad.
W tym roku miałam okazję napić się w Pret trzech różnych kaw: flat white, mocha i iced chai latte. Odwiedziłam filie Pret na Leicester Square, Chiswick High Road, na tyłach St. Paul's oraz na lotnisku w Luton.
1. Flat white
Cena: £3,65 (18,87 zł wg kursu na dzień dzisiejszy)
Dodatki, które zamówiłam: mleko sojowe (bezpłatnie)
Warto zaznaczyć, że w Pret nie kasują osobno za mleko inne niż standardowe krowie. Flat white smakowało dokładnie jak każde flat white z mlekiem sojowym zamiast krowiego: dosyć mocnawa kawa bez pianki, z niewielką ilością mleka sojowego, które dodało napojowi charakterystycznego, słodko-kwaśnego posmaku.
2. Mocha
Cena: £3,65 (18,87 zł wg kursu na dzień dzisiejszy)
Dodatki, które zamówiłam: mleko sojowe (bezpłatnie)
Mocha najbardziej mi smakowała z opisywanych trzech kaw. Obawiałam się, czy mleko sojowe harmonijnie zagra z czekoladą, ale okazało się, że smakuje naprawdę dobrze! Posmak napoju sojowego wpasował się w całość, a dzięki czekoladzie mocha miała i sam posmak czekolady (obviously) i dodatkowy słodki akcent.
3. Iced chai latte
Cena: £3,85 (19,90 zł wg kursu na dzień dzisiejszy)
Dodatki, które zamówiłam: brak
Iced chai latte było niestety dosyć rozczarowujące. Oczekiwałam prawdziwie przyprawionej kawy (chai latte), tyle że na zimno. Napój smakował jak bardzo słodkie mleko na zimno z lekko wyczuwalną nutą... czegoś - nie wiem, czy były to jakieś przyprawy, ciężko stwierdzić (jeśli przyprawy, to raczej nie w prawdziwej formie, tylko jakaś sztuczna mieszanka), czy po prostu wlany jakiś słodki syrop. Raz można się napić - szczególnie w ciepły dzień - ale to raczej był bardzo sztuczny i słodki napój z niekoniecznie wyczuwalnym smakiem kawy.
Zapytacie teraz: czemu nie ma wśród powyższych kaw mojego niekwestionowanego ulubieńca, czyli caramel frappe? Otóż, ku mojemu rozczarowaniu, w każdym odwiedzonym przeze mnie Pret prosiłam o tę pozycję, ale odpowiedziano mi, że już jej nie robią (w ogóle wycofana z menu)! Wielka szkoda!
Chciałabym podjąć jeszcze jeden, właściwie najważniejszy w tym wpisie wątek. Podczas prepandemicznych wizyt w Londynie zawsze brałam ze sobą kawę na wynos, dlatego nie zwracałam uwagi, jak przygotowywane są napoje na miejscu. Cóż... zawsze są podawane w kubkach na wynos. Zawsze. Po prostu nie ma w Pretach filiżanek ani kubków, napoje zawsze są podawane w jednorazowych, i uwaga - pokrywki są plastikowe (!), a kosz jest tylko jeden, zmieszany, nie ma żadnego recyklingu (!). Co więcej, w UK płaci się dodatkowo za jedzenie/picie na miejscu (eat-in) - po prostu całość zamówienia jest nieco droższa, niż w przypadku wzięcia na wynos (take-away). Skoro nie ma różnicy w podaniu napoju, bo niezależnie od wybranej opcji eat-in/take-away zawsze dostaniecie go w jednorazowym kubku, to efekt jest taki, że ludzie biorą take-away, po czym siadają na miejscu. To jest normalne i nikt nikogo nie wygania. No i oczywista inna konsekwencja - tony przemieszanych śmieci z Preta walają się naokoło kosza w samej kawiarni, oraz koszy miejskich w pobliżu.
To chyba rozczarowało mnie najbardziej. Jedna kawa lepsza, jedna gorsza, trzeba znaleźć swój smak - niestety mojego frappe już nie ma - ale olewcze podejście do ekologii korporacji, jaką jest Pret-a-Manger, z którego dopiero teraz zdałam sobie sprawę, bardzo mnie zraziło do sieci moich niegdyś ulubionych kawiarni. Od czasu do czasu skorzystać - jasne... ale na pewno nie na co dzień, jak wielu Londyńczyków.
Moja ocena: za same kawy 8/10, za całokształt - 4/10
Nie zmienia to faktu, że... London is always calling ♡
Pozdrowienia!


.png)
.png)

Komentarze
Prześlij komentarz