Krem Latte "Snickers" - Lviv Croissants

Witam drogich Czytelników!

Ostatnio odwiedziłam nowootwartą filię Lviv Croissants w Warszawie. To ukraińska sieć, która ostatnimi czasy otworzyła wiele oddziałów w różnych polskich miastach (na przykład w zeszłym roku widziałam lokal przy ul. Dubois we Wrocławiu).

1 czerwca działalność rozpoczęła nowa warszawska filia przy stacji metra Politechnika, i z tej okazji postanowiłam sprawdzić, jakie wrażenie zrobi na mnie Lviv Croissants.

Gdzie: Lviv Croissants, ul. Polna 40 w Warszawie

Nazwa: Krem Latte "Snickers"

Dodatki, które zamówiłam: brak

Cena: 15,90 zł

Lviv Croissants można właściwie nazwać piekarnio-kawiarnią. Jak zresztą nazwa wskazuje, mają w menu bardzo wiele rodzajów rogali, zarówno na słodko, jak i wytrawnych; większość klientów siedzących wokół mnie w ogródku zamówiło croissanta + napój. Jeśli chodzi o ofertę napojów, dostępne są różne kawy i herbaty na ciepło i na zimno, a także lemoniada czy wyciskany sok z pomarańczy. Mnie zaintrygowało kremowe latte - do wyboru smak snickers, słony karmel lub oreo - ja wybrałam snickers.




Otrzymałam dosyć spory kubek kawy - latte, czyli z bardzo dużą ilością mleka - z porcją bitej śmietany posypaną kakao i udekorowaną paroma kawałkami batonika snickers. 

Sama kawa naprawdę mi smakowała; konsystencja była przyjemna, kremowa, mleko porządnie spienione :) Niestety szybko się ochłodziła, pewnie częściowo ze względu na zimną bitą śmietanę, która wymieszała się z mlekiem. Ja bardzo lubię gorącą kawę, a jednocześnie wolę powoli popijać i delektować się nią, aniżeli wypić szybko... ot, taki los - zwykle muszę dopijać już zimną ;) Sposobem na to może być kubek termiczny, ale o tym w innym poście! Wracając do tematu latte w Lviv Croissants: smakowała, a dodatkowo została podana estetycznie, jak widać na zdjęciach.

Muszę jednakże wspomnieć o dwóch minusach mojej wizyty w tej kawiarnio-piekarni. Po pierwsze, pracujące tam Ukrainki miały wyraźnie kłopot z "ogarnięciem" wszystkich klientów, przez co dostałam swoją kawę 15 minut od momentu zamówienia. Na szczęście nie spieszyłam się i spokojnie poczekałam przy stoliku, aczkolwiek po 10 minutach oczekiwania zaczęłam się zastanawiać, czy przypadkiem baristki nie zapomniały o moim zamówieniu. Drugi istotny minus to podanie kawy w jednorazowym kubku. Jest to zarówno nieekologiczne, jak i niezbyt przyjemne - jeśli siadam przy stoliku, aby nacieszyć się moją kawą, to zdecydowanie wolę robić to przy filiżance, a nie papierowym kubeczku! Widziałam, że niektórzy klienci otrzymywali filiżankę (np. cappuccino), a niektórzy jednorazowe naczynia (np. lemoniada), dlatego wnioskuję, że w Lviv Croissants sposób wydania zależy od konkretnego napoju. Niemniej jednak o ileż przyjemniej i przyjaźniej dla środowiska byłoby, gdybym ja dostała swoje latte w wysokim kubku, a klientka siedząca nieopodal - lemoniadę w szklance, zamiast w plastiku ;)

Moja ocena kawy: 8,5/10

Moja ocena lokalu: 6/10

Dajcie znać, czy próbowaliście kiedyś czegoś z Lviv Croissants!

Do zobaczenia :)



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ptasie Mleczko® Caffè Frappé - Costa Coffee